O tym, że zawsze musi być ten pierwszy raz

Nie otworzysz drzwi dopóki nie otworzysz zasuw
Zrozum mnie dobrze, nie ma dróg na skróty, nie ma
— Grammatik, Nie ma skróconych dróg

Dość długo zabieraliśmy się za ten pierwszy wpis na blogu. Chyba łatwo się domyślić dlaczego. Po prostu, początki zawsze są trudne :) I tak jest z czymkolwiek, za co chcemy się zabrać - najtrudniej zrobić ten pierwszy krok. Narysować tę pierwszą kreskę na białej kartce. Napisać pierwsze słowo (zazwyczaj i tak się je potem przekreśla i drugie, trzecie, czwarte stają się tym pierwszym).

Pierwszy raz

Każdy dobrze wie, że zawsze jest ten pierwszy raz, ze wszystkim. Czasami wymaga to od nas większego nakładu energii i zaangażowania, czasami robimy to niejako samoistnie, przez przypadek. Zawsze jednak od czegoś trzeba zacząć. I nieważne, czy to jest pierwszy wpis na blogu, pierwszy biznes, który prowadzimy, pierwszy wolny taniec na szkolnej dyskotece.

Tak to mniej więcej wyglądało u mnie, kiedy zabierałam się za napisanie pierwszego wpisu na blogu (nie, nie, to nie Marcel stoi tam przy biurku):

Czasem jest też tak, że nie wiemy jak zacząć to, co chcemy zacząć

Bo tak po prostu jest, że nie wszystko się od razu wie. A w zasadzie wie się raczej mniej niż więcej. I chyba dobrze jest na początku się do tego przyznać, przed samym sobą. Przyznać do tego, że nie wiem jak niektóre rzeczy zrobić. Że towarzyszą temu uczucia takie jak strach czy ekscytacja, panika połączona z radością przed nieznanym. Dokładnie tak, jak mam przed każdą wyprawą w nieznane, kiedy sprzeczne emocje szaleją w mojej głowie jak burza z piorunami. Jest niesamowita radość i ekscytacja na etapie planowania podróży, szukania transportu, noclegów, całej logistyki, a zaraz potem pojawia się obawa, czy na pewno dobrze się spakuję, czy dam radę w trakcie podróży, czy odnajdę się na miejscu, i wreszcie - czy ZDĄŻĘ na pociąg / samolot itd. Pewnie dlatego za każdym razem, nieważne dokąd jadę czy lecę, mam duszę na ramieniu. A przecież jednocześnie się z tej całej wyprawy potrafię cieszyć. W takich momentach przypomina mi się zawsze jeden z moich ulubionych wierszy, który recytuje Bilbo Baggins, by dodac sobie otuchy kiedy ponownie przekracza próg swojej norki.

A droga wiedzie w przód i w przód
Choć się zaczęła tuż za progiem (...)
— J. R. R. Tolkien, Wyprawa, przekł. Maria Skibniewska

Wracając do tematu. Skoro uczymy się całe życie, to całe życie mamy też na to, żeby zaczynać robić nowe rzeczy. Najważniejsze, żeby rzeczywiście to zacząć, a nie np odkładać na czas emerytury. I, choć to zabrzmi banalnie, nie bać się porażki.

Zatem pierwsze koty za płoty, teraz już powinno być (odrobinę) łatwiej!

P.S. A tu trzy grosze od Marcela, polecamy posłuchać tekstu: